piątek, 9 grudnia 2016

Najbardziej niedoceniany artysta w Polsce



Pamiętam jego koncert, który dla mnie był tym pierwszym. Cisza. Napięcie, podekscytowanie. Charakterystyczne, głębokie, niskie dźwięki basu. Już wtedy wiedziałam, co się święci. Zastanawiałam się, czy inni też. Możliwe, że niekoniecznie. Możliwe także, że byli gotowi, ale w konfrontacji z głosem wszechmogącym nie mieli żadnych szans. Pani obok mnie aż podskoczyła.

Kiedy więc kilka miesięcy temu niemalże wpadłam na słup i zobaczyłam plakat zapraszający mnie pod koniec listopada na przejażdżki popołudniową porą, pomyślałam sobie: "czemu by nie skorzystać z takiego zaproszenia?".


A później listopad, niedziela wieczór, ciemno, zimno, depresja, zostawcie-mnie-nigdzie-nie-idę. Ale jednak wyczołgałam się z łóżka, dotarłam na miejsce, z zaskoczeniem odkryłam, że zajmuję miejsce dość blisko sceny, potem znowu uświadomiłam sobie, że to i tak bez znaczenia, bo przyjemnie jest delektować się muzyką również z zamkniętymi oczami. Lekko zmęczona, z nieco sceptycznym nastawieniem i nie do końca pozytywnym nastrojem nadstawiałam uszu i wierciłam się w fotelu, kiedy nagle słyszę:

- POOOOOOOOOOPOOOOOŁUDNIOOOWEEE...!

i nagle czuję, że to jest dokładnie to, czego mi trzeba, że całe to negatywne napięcie i zmęczenie zaczyna odpuszczać, że robi się cieplej na sercu, i cały ten ciężar spada, i taka lekkość, i taka błogość...

- przeeeeejaaaażdzki...!

Panie i Panowie, przed Państwem... Janusz Radek!

<Źródło>

...

I jak? Jakie emocje, wrażenia, odczucia, skojarzenia? Jeżeli powyższe nazwisko nadal nic Wam nie mówi, to oczywiście nic złego, nic strasznego się nie dzieje, w końcu nie sposób jest znać wszystkich polskich wykonawców muzycznych. Ale jeżeli tak się sytuacja przedstawia, to oznacza to, że powoli zbliżamy się do wyjaśnienia zawartego w tytule wpisu stwierdzenia ;)

Hmm... Z jednej strony naprawdę trudno jest mi wyobrazić sobie, że utwory Janusza Radka pojawiają się w komercyjnych stacjach radiowych przynajmniej 5 razy na godzinę obok nierzadko irytujących, "jednosezonowych" hitów, a sam artysta zostaje celebrytą gotowym wyskoczyć z naszej lodówki. Wydaje mi się jednak, że Janusz Radek zasługuje na zdecydowanie więcej (innego typu niż tej wspomnianej) uwagi, zainteresowania, uznania. docenienia, obecności w świadomości słuchaczy.

Dlaczego?

... Ludzie, to jest niesamowity talent! :D

Już samo to, że Janusz Radek pisze własne teksty i komponuje muzykę, jest mocnym argumentem przemawiającym za słusznością mojej opinii. Szczególnie pierwsza część koncertu, składająca się z utworów z albumu "Popołudniowe przejażdżki, mogła przypomnieć zgromadzonym o swoim artystycznym kunszcie, o szerokim zakresie możliwości wyrazu i o tym, że w muzyce nie ma dla niego żadnych granic. Słuchaczom dostarczono niezapomnianych przeżyć wraz z bardzo piękną, urzekającą piosenką "Czucie", aby wkrótce potem wywołano u nich mimowolne wystukiwanie stopą rytmu przy energetycznym, "świeżym", nowoczesnym utworze "Manekin start" (który to wyjątkowo przypadł mi do gustu w koncertowej wersji).  Korzystając z okazji, muszę przytoczyć genialne słowa Janusza Radka dotyczące jego najnowszego albumu, niewątpliwie bardzo zachęcające do przesłuchania tworzących go piosenek:

"Nagrałem płytę, która jest jak ciastko z nadzieniem. 
Jedni je obejrzą i powiedzą, że lukrowane, 
a inni będą chcieli dojść do dżemiku w środku." <źródło>


Mówiąc o Januszu Radku, nie da się nie wspomnieć o jego charakterystycznej, nie do pomylenia z jakimkolwiek innym wokalistą, a jednocześnie bardzo przyjemnej barwie głosu, a przede wszystkim o nieprawdopodobnych możliwościach wokalnych. O tym, że sam ze sobą potrafi wykonać damsko-męski duet, słyszy się do znudzenia. Ale mimo to za każdym razem jestem zachwycona, kiedy mogę na własne uszy przekonać się, że on naprawdę jest w stanie to zrobić. Podczas koncertu Janusz Radek próbował nawet podzielić się z widownią swoimi umiejętnościami i udzielić kilku lekcji śpiewu - niestety, już w połowie popisów podczas piosenki "Dobro" ... było dla mnie za wysoko ;)

"Dobro" pojawiło się jeszcze raz w ramach bisu i to ostatecznie doprowadziło mnie do nieustannego nucenia tej piosenki przez cały wieczór i następny dzień po koncercie. Bardzo podobał mi się "Ten pocałunek" w lekko odmienionej wersji oraz poruszające "Kiedy u... kochanie", nie mówiąc już o zachwycającym duecie z córką Zuzanną, po którym modliłam się, żeby mój wodoodporny makijaż oczu zdał egzamin.


Dobrze, wszystko dobrze, wszystko pięknie, czy jest więc coś, do czego mogłabym się przyczepić? Owszem - nie było "Sheili" !!! Ale wybaczam, wszystko wybaczam. Ogromną wadą koncertu była jego długość. Za krótko!!! ;) Niby trwał dobre dwie godziny, ale miałam wrażenie, że od momentu zajęcia miejsca do wyjścia z sali minęło jakieś pół godziny. Przypomniał mi się mój pierwszy koncert Janusza Radka, kiedy to wykonaniu kilku piosenek powiedział, że zbliżamy się do końca, a na mojej twarzy pojawił się lekki półuśmiech, ponieważ byłam przekonana, że sobie żartuje. Nie żartował :'(

Straszny odczuwam niedosyt po koncertach Janusza Radka, ale bez zawahania mogę je polecić. Jeżeli po przesłuchaniu kilku piosenek czujecie, że trafiają w Wasz gust, to tym bardziej, ponieważ Janusz Radek jest chyba jednym z nielicznych artystów, którzy nawet lepiej brzmią na żywo niż na nagraniach. Warto.

PS. W pierwszym akapicie nawiązuję do utworu "Ja jestem wamp". Wykonanie Janusza Radka jest niesamowite, nie do opisania. Polecam, ale... uważajcie na siebie, nie dajcie się zaskoczyć tak jak siedząca obok mnie pani ;)

2 komentarze:

  1. Artykuł pode mnie, bardzo sobie cenię twórczość Janusza Radka. Od wielu lat słucham jego piosenek, śledzę nieśmiało jego karierę. Na koncercie niestety jeszcze nie byłam, ale wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie gorąco zachęcam do wybrania się na koncert, zwłaszcza że koncertowe wykonania są nawet lepsze niż nagrania :D

      Usuń

Szukaj