środa, 23 listopada 2016

Zbiór dowodów na to, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (Norman E. Rosenthal - "Dar przeciwności. Nieoczekiwane korzyści, jakie dają nam życiowe trudności, komplikacje i uciążliwości")


"Najprościej mówiąc, nauka płynąca z opowiedzianych tu historii to 
słodki owoc, rosnący na ciernistych krzewach przeciwności"




Nie ulega wątpliwości, że nikt z nas nie jest zadowolony, kiedy odnosi porażkę. Nie lubimy nieprzyjemnych doświadczeń. Gdyby tylko było to możliwe, wolelibyśmy unikać wszelkich przeszkód, problemów, komplikacji, trudności, przeciwności losu. Ale kiedy z perspektywy czasu patrzę na pewne minione zdarzenia, które kiedyś były ciężkie, trudne, bolesne, traumatyczne czy przygnębiające, to mam czasem ochotę powiedzieć: "Dobrze, że to się wydarzyło". I coś mi mówi, że nie jestem w tym odosobniona. W obliczu tych gorzkich chwil zwykle odczuwamy żal, rozgoryczenie i smutek bądź złość, ale kiedy już opadną pierwsze silne, niepohamowane emocje, i na chłodno przeanalizujemy sytuację, to dochodzimy do wniosku, że dzięki danemu zdarzeniu czegoś się nauczyliśmy, że dokonała się pozytywna zmiana w naszym życiu, że wreszcie przejrzeliśmy na oczy i uświadomiliśmy sobie coś, co do nas przed tym życiowym wstrząsem kompletnie nie docierało. Życiowe trudności mogą uczynić nas lepszymi ludźmi, umożliwić nam ujrzenie rzeczywistości w zupełnie innym świetle i dostarczyć nam o wiele więcej innych korzyści, o czym przekonuje nas Norman Rosenthal w książce "Dar przeciwności. Nieoczekiwane korzyści, jakie dają nam życiowe trudności, komplikacje i uciążliwości".

Książka składa się z nieco ponad pięćdziesięciu, względnie krótkich rozdziałów. A każdy rozdział to jedna opowieść (lub też kilka drobnych historyjek w jednym), wraz z anegdotami, cytatami i innymi nawiązaniami. Wszystkie te opowiastki łączy jedno - ich bohaterowie musieli zmierzyć się z mniej lub bardziej trudnymi doświadczeniami, bolesnymi lekcjami życia, z których jednak mogli zyskać coś bardzo dobrego i wartościowego oraz wyciągnąć naukę na przyszłość. Dlatego też autor każdy rozdział podsumowuje zwięzłym, treściwym, mądrym, skłaniającym do refleksji morałem.


"Dar przeciwności" to zbiór prawdziwych historii z życia wziętych - a konkretniej, wziętych głównie z życia samego autora (psychiatry z zawodu i z zamiłowania), jego rodziny, jego całkiem sporego grona przyjaciół i leczonych przez niego pacjentów. Chwilami miałam nawet wrażenie, że owa książka to autobiografia w nietypowej, pomysłowej formie. Autor wyróżnił cztery części, z czego dwie pierwsze to "Młodość" i 'Wiek dojrzały", ponadto zgrabnie przemycił informacje o swojej działalności naukowej (sezonowe zaburzenie afektywne) i głównych obszarach zainteresowań (medytacja transcendentalna chociażby).

Ale oczywiście zupełnie nie dziwi mnie to, że pisze o sobie i swoich bliskich - nie tylko dlatego, że to jego książka, lecz ze względu na to, że wiódł (i zapewne wiedzie) niezwykle barwne i ciekawe życie. Śmieję się, że niektóre ze zgromadzonych opowieści jak dla mnie nie musiały być nawet zakończone morałem, a czytało mi się je jak dobrą, wciągającą, emocjonującą, trzymającą w napięciu powieść. Niestety, jednocześnie pokazywały one, że "życie nie oszczędzało" Normana Rosenthala. Dzieciństwo i młodość w Afryce Południowej w czasach apartheidu, cudem uniknięcie śmierci po brutalnym ataku ("gdyby ranę zadano pół centymetra dalej, już byś nie żył") i późniejsze konsekwencje zdrowotne, przeprowadzki, problemy w pracy... barwne i ciekawe życie niewolne było również od trudności i przeciwności losu. Autor przekonuje jednak, że zamiast poddawać się i załamywać lub też buntować się i obrażać na cały świat, warto uczyć się na błędach i czerpać mądrość z nieprzyjemnych lub bolesnych doświadczeń, aby wieść szczęśliwe, pełne, satysfakcjonujące życie.


Zawarte w książce opowieści są bardzo zróżnicowane, niektóre dramatyczne i poruszające, inne lekkie i zabawne, inne zaś pokrzepiające, skłaniające do głębszego zastanowienia. Spodziewałam się jednak po tej książce czegoś innego - nie licząc tych wciągających i trzymających w napięciu fragmentów niewiele było historyjek zakończonych ważnym morałem, który na długo zapadłby mi w pamięć lub rzucił inne światło na pewne sprawy lub namieszał w moich poglądach i sposobie, w jaki postrzegam rzeczywistość. Niektóre opowiastki zaskakiwały mnie swoim morałem... lub też same w sobie były zaskakujące. Do pierwszej grupy zaliczyłabym historię wuja z fugą dysocjacyjną - podsumowanie jej słowami o cenności wspomnień to dość "marne pocieszenie", zaledwie mała kosteczka czekolady po sporej dawce paskudnie gorzkiego lekarstwa. A zaskakująca sama w sobie była pierwsza opowiastka, z której płynęło przesłanie: "W większości przypadków to, co robimy nie musi być doskonałe...". Odważne i kontrowersyjne słowa, trzeba uważać, w jakich sytuacjach się do nich stosuje.

Z kolei niektóre historie zaliczają się według mnie do grupy "ważne i potrzebne". Taki jest na przykład rozdział dotyczący wzajemności w relacjach międzyludzkich:


"Rodzice myślą nieraz, że wyświadczają dzieciom przysługę, ucząc je skupiania się przede wszystkim na zaspokajaniu własnych potrzeb i urządzeniu się w życiu możliwie jak najwygodniej. 
Powinni jednak zadać sobie pytanie, co wyrośnie z ich pociech, jeśli za młodu nie nauczą się sztuki wzajemności"


Bardzo spodobał mi się również rozdział o braniu odpowiedzialności za swoje czyny, nawet te niewłaściwe i złe. W przeszłości zdarzało mi się niestety być świadkiem lub słyszeć od znajomych o postępowaniu polegającym na odwracaniu kota ogonem, zrzucaniu winy na różne okoliczności i obarczaniu winą kogoś innego zamiast odważnego i zasługującego na szacunek wzięcia odpowiedzialności za swoje czyny i przyznania się do błędu. Myślę, że wiele osób powinno zapoznać się z tym rozdziałem, zresztą ja też chętnie będę do niego wracać, aby ciągle pamiętać o płynącej z niego nauce i stosować ją w praktyce:


"Bierzmy odpowiedzialność za swoje czyny, także za błędy i zaniedbania. Gdy trzeba, przepraszajmy i starajmy się naprawić wyrządzone zło. Postępując w ten sposób, osiągniemy sukces i poczujemy, że jesteśmy panami swojego losu, a nie jego ofiarami"


Tak jak już wspomniałam, spodziewałam się czegoś innego. Ale nie żałuję, że poświęciłam czas na przeczytanie tej książki - myślę, że dobrze się złożyło, że na nią trafiłam. Mogłam się po raz kolejny przekonać, że problemy, trudności i przeciwności losu to naprawdę nie przekleństwo, lecz cenny dar, o ile potrafimy go przyjąć i skorzystać z niego w odpowiedni, mądry sposób. "Dar przeciwności" to wyjątkowa książka, grzejąca serducho i pokrzepiająca swym optymizmem ;)

Akuku!


5 komentarzy:

  1. Bardzo zaciekawiła mnie ta książka, będę musiała ją nabyć :) Jeśli chodzi zaś o przykre, bolesne doświadczenia z przeszłości, to tylko, dzięki nim, możemy wyciągnąć wnioski, nauczyć się, czegoś. Gdyby życie było proste i bezproblemowe, wielu rzeczy byśmy nie doceniali. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to idealne pozornie życie, wcale aż takie dobre i perfekcyjne by nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, dokładnie tak :) "W życiu mu­si być dob­rze i niedobrze. Bo jak jest tylko dob­rze, to jest niedob­rze."



      Usuń
  2. To jest książka dla mnie! :) Musze kupić i przeczytać :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że każdy ma szansę znaleźć w niej coś dla siebie, dlatego polecam ;)

      Na pewno odwiedzę Twojego bloga ;D

      Usuń
  3. Brzmi ciekawie ;)
    http://joannakocera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szukaj