czwartek, 10 listopada 2016

Opactwo Benedyktynów w Tyńcu


Długo zastanawiałam się, czy wpisy związane ze skromnym, "niewinnym" zwiedzaniem bądź poważniejszymi wyprawami będą dobrze komponować się z pozostałymi treściami zamieszczanymi przeze mnie na blogu. Po chwili namysłu doszłam jednak do wniosku, że... dzisiaj zabiorę Was na małą wycieczkę ;)


Tyniec, benedyktyni... Myślę, że wiele osób słyszało o malowniczo położonym klasztorze. Przyznaję, że informacje o nim również docierały w przeszłości do moich uszu i tak mniej więcej domyślałam się, gdzie to miejsce się znajduje... aczkolwiek nie spodziewałam się, że jest na wyciągnięcie ręki i bez problemu można do niego dotrzeć komunikacją miejską z centrum Krakowa. Ech, może nie do końca bezproblemowo. Kiedy dotarłam na przystanek, z bólem serca musiałam patrzeć, jak mój autobus ucieka mi sprzed nosa. A potem czekać niespełna godzinę na następny, któremu to jednakże nie dałam żadnych szans na ucieczkę ;)

Im bardziej oddalałam się od miejskiego zgiełku i zakorkowanych ulic, tym trudniej mi było uwierzyć, że cel mojej podróży znajduje się jeszcze w obrębie Krakowa. Gdy wysiadłam na przystanku, miałam wrażenie, że trafiłam raczej do niewielkiej, ukrytej przed światem, podhalańskiej wsi. Dziwne uczucie, ale przyjemne. Spacerek w tak spokojnej okolicy był wyjątkowo odprężający i wyciszający. A po krótkiej chwili moim oczom ukazała się brama - jak się później okazało, były to wrota do niezwykłej świątyni ciszy.


Przejście przez dziedziniec zdaje się być atrakcją samą w sobie ;) Nawet obecność paru grupek zwiedzających w żaden sposób nie przeszkodziła w doświadczeniu spowolnionego upływu czasu i magicznej atmosfery. Na wspomnianym niewielkim dziedzińcu znajduje się zabytkowa studnia - wiąże się z nią pewna legenda, z której treścią można się zapoznać przy jednym z filarów drewnianej altany.



Opactwo w Tyńcu to przede wszystkim miejsce o charakterze religijnym. Dla pobożnych turystów obiektem o szczególnym znaczeniu będzie z pewnością Kościół św. Piotra i św. Pawła. W niewielkiej, łączącej różne style architektoniczne świątyni można wziąć udział w Mszy Świętej lub po prostu na moment pogrążyć się w własnej modlitwie, zadumie i rozważaniach.


Jedną z największych atrakcji jest bez wątpienia zapierający dech w piersiach, malowniczy widok, który można podziwiać zza muru. Myślę, że idealnym miejscem do zachwycania się pięknymi krajobrazami jest drewniany podest ze stolikami należącymi do kawiarni. Warto więc cieszyć się przyjemnymi widokami w towarzystwie gorącej kawy, aromatycznej herbaty bądź pysznego ciasta. Oprócz kawiarenki na terenie Opactwa znajduje się również restauracja, księgarnia i benedyktyński sklepik, gdzie można zaopatrzyć się w dewocjonalia, lecznicze mieszanki ziół i przypraw, kosmetyki, kawy, herbaty, ciastka i inne smakołyki oraz alkohole.


Wspaniałym zwieńczeniem kojącego i wyciszającego zwiedzania będzie zejście ze wzgórza i wybranie się na krótką wędrówkę bądź rowerową przejażdżkę brzegiem Wisły. Okazuje się, że klasztor na wapiennej skale prezentuje się równie pięknie, gdy podziwia się go z dołu ;)




Myślę, że Opactwo Benedyktynów w Tyńcu może być atrakcyjnym celem dla kogoś, kto zmęczony codziennymi obowiązkami i przytłoczony miejskim zgiełkiem potrzebuje odrobiny wytchnienia, wyciszenia i zresetowania mózgu ;) Cudowne widoki, przyjazna dla duszy atmosfera, całkiem niezła kawa - każdy powinien znaleźć coś dla siebie.


1 komentarz:

  1. Widok zza muru rzeczywiście przepiękny, klimatyczny :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj