czwartek, 21 lipca 2016

Curacja, czyli leczenie trądziku izotretynoiną [Curacne]


Będzie burza, tak mi się wydaje. Ten okropny ból głowy jest nie do pomylenia - zazwyczaj pojawia się w wakacje, kiedy po wyjątkowo upalnym, dusznym i męczącym dniu zaczyna się robić szaro i ciemno, a po chwili można usłyszeć niezwiastujące niczego dobrego "mruczenie", po którym z kolei następują błyski, huki, trzaski... i ból głowy mija. Taka nieprzyjemna "zapowiedź burzy" nie jest regułą, ale chyba mogę pozwolić sobie na stwierdzenie, że pomiędzy nawałnicami a poprzedzającymi je bólami głowy istnieje silna korelacja.

O ile w wakacje zazwyczaj mogę sobie pozwolić na ratowanie się kawą w połączeniu z krótką drzemką, to w tym przypadku jednak musiałam nafaszerować się lekami. Niespecjalnie mi się to podoba, ponieważ teraz muszę na siebie uważać i nie przesadzać z chemią. Tak jak sugeruje tytuł i jak już wcześniej wspominałam, podjęłam decyzję o rozpoczęciu leczenia trądziku za pomocą izotretynoiny.

Tak, to jest właśnie ten od dawna zapowiadany post. Aktualnie jestem prawie w połowie leczenia, przy założeniu, że potrwa ono około 7 miesięcy. Ale o tym później.

Zaplanowałam sobie, że ten konkretny post będzie pełnił funkcję takiego małego wprowadzenia w tematykę leczenia trądziku izotretynoiną, później napiszę w kolejnym poście jak to wszystko u mnie dotychczas wygląda po niemal połowie leczenia, najprawdopodobniej po zakończeniu kuracji również napiszę parę słów i ewentualnie wówczas, gdy okaże się, że problem powrócił (odpukać).





Po pierwsze - czym jest izotretynoina i dlaczego się ją stosuje?

Izotretynoina jest retinoidem - pochodną witaminy A. Dawniej stosowano ją w przypadku najcięższych postaci trądziku. Wydaje mi się, że teraz substancja ta przepisywana jest ogromnej liczbie pacjentów, zarówno z rozległymi, bardzo widocznymi zmianami skórnymi, jak i zmianami o średnim nasileniu lub słabo widocznymi na pierwszy rzut oka zaskórnikami.

Izotretynoinę można dostać w polskich aptekach pod nazwą Izotek, Curacne, Aknenormin, Axotret, Isoderm, itd. Ja akurat zażywam ten drugi w kolejności lek :)




Nawiasem mówiąc, parę lat temu po raz pierwszy zgłosiłam się do pierwszego lepszego dermatologa i od razu dostałam receptę na Izotek, nawet bez zlecenia badań krwi i przeprowadzenia szczegółowego wywiadu. Wtedy nie podjęłam się leczenia, naczytałam się w internecie mrożących krew w żyłach historii o przepisanym leku. Myślę, że wówczas dobrze zrobiłam, ale nie dlatego, że zażywanie izotretynoiny jest niebezpieczne (o tym później), ale dlatego, że powinna być prowadzona najlepiej pod okiem bardzo doświadczonego w stosowaniu izotretynoiny lekarza.


Po drugie - co panią do mnie sprowadza?

Mój problem ciągnie się już od wielu lat, ale jakoś dało się z nim żyć. Jeżeli zastosuję podkład lub chociaż lekki puder, z daleka nawet nie widać, że mam kłopoty z cerą. Ale gdyby tak przypatrzeć się z bliska, można by zauważyć zdecydowanie niepotrzebne i nieestetycznie wyglądające zaskórniki zamknięte.

Jakieś trzy albo cztery lata temu próbowałam leczyć się antybiotykami i maściami. Oczywiście od dawna kupowałam również masę drogeryjnych i aptecznych peelingów, masek, żeli do twarzy, toników, żeli punktowych i innych kosmetyków przeznaczonych do skóry trądzikowej (jak pewnie się domyślacie, bez spektakularnych, widocznych rezultatów). Po antybiotyku zastosowanym w połączeniu z maściami, po których strasznie łuszczyła mi się skóra, zaobserwowałam poprawę, ale wkrótce problem pojawił się znowu i wróciłam do punktu wyjścia.

Jedynym skutecznym sposobem na pozbycie się problemu wydaje się być kuracja retinoidami, ciesząca się niestety niezbyt dobrą sławą ze względu na możliwe skutki uboczne.

Wizyta u sympatycznej pani dermatolog nieco mnie uspokoiła, gdyż zostałam przekonana, że stosowanie izotretynoiny jest zupełnie bezpieczne - o ile stosuje się do zaleceń. Wybitnie złym pomysłem jest zajście w ciążę w trakcie trwania kuracji - izotretynoina ma silne działanie teratogenne i stwarza ryzyko poważnych wad rozwojowych u dziecka. Wobec tego należy przed rozpoczęciem leczenia zrobić test ciążowy z krwi, podpisać zgodę, a w trakcie leczenia albo całkowicie zrezygnować ze współżycia, albo stosować nawet trzy różne metody antykoncepcji jednocześnie i wykonywać testy ciążowe.




Leczenie izotretynoiną zwykle powoduje zwiększenie poziomu cholesterolu i trójglicerydów we krwi oraz aktywności enzymów wątrobowych. Powszechnie występującym objawem jest zmęczenie i bóle głowy, a także bóle mięśni i stawów (dlatego należy unikać bardzo intensywnego wysiłku fizycznego). Oprócz tego jest bardzo prawdopodobne, że wyschnie się na wiór :) Bardzo często pojawia się suchość błony śluzowej nosa, oczu, skóry, a przede wszystkim twarzy i ust, które mogą zacząć pękać w okolicach kącików. Często mogą się również pojawić zmiany skórne o charakterze alergicznym, złuszczanie naskórka, nadwrażliwość, zapalenie, pękanie skóry. Wobec tego należy unikać słońca i zrezygnować z opalania, a przed wyjściem z domu nakładać krem z filtrem 50+ (przeprowadzanie kuracji zaleca się w okresie jesienno-zimowym, aczkolwiek ja leczę się w "okresie późnowiosenno-letnio-początkowojesiennym"). Jednym z najczęściej występujących skutków ubocznych kuracji może być również niedokrwistość (anemia), co mnie bardzo martwi, ponieważ odkąd pamiętam w najlepszym wypadku balansuję na granicy anemii.

Myślę, że jednak warto zacisnąć zęby i wytrzymać kilka miesięcy skutków ubocznych dla wysoce prawdopodobnych pozytywnych efektów. Większości pacjentów wystarcza jedna kuracja, rzadko trzeba powtarzać leczenie.

Po trzecie - plan leczenia

Pod koniec kwietnia zapisałam się na pierwszą wizytę u dermatologa, tak "na poważnie" :) Jak już wspomniałam, zostałam uspokojona i przekonana, że izotretynoina jest jednym skutecznym lekiem na moją postać trądziku i jednocześnie względnie bezpiecznym. Dostałam broszurę informacyjną, świadoma zaleceń, obowiązków i innych kwestii, o które muszę zadbać, wyraziłam zgodę na leczenie, a także zostałam skierowana do laboratorium na badania krwi: test ciążowy, morfologia, bilirubina, glukoza, cholesterol LDL/HDL/całkowity, trójglicerydy, AspAT, ALAT.

Całkiem niezłe wyniki badań umożliwiły mi rozpoczęcie kuracji izotretynoiną, a konkretnie lekiem Curacne. Wysokość dawki, jaką mam przyjąć, wynosi 130 mg na kilogram masy ciała... Ekhm, tak więc w moim wypadku będzie to 7800 mg :D Zaczęłam od dawki 30 mg dziennie przez miesiąc, co daje po 30 dniach 900 mg izotretynoiny. Po upływie miesiąca zaczęłam już zażywać 40 mg dziennie. Z każdym miesiącem przybywa mi więc 1200 mg do "mojej puli", z czego wynika, że cała kuracja będzie trwała około 7 miesięcy.




A w kolejnym poście opowiem, jak mi się żyje z codziennym łykaniem izotretynoiny, jak objawiają się u mnie skutki uboczne i jak próbuję zmniejszyć ich dokuczliwość.


***

Na (prawie) półmetku kuracji retinoidami: skutki uboczne leczenia trądziku izotretynoiną [Curacne]


3 komentarze:

  1. Ja parę lat temu przeszłam kurację izotretynoiną. Skuteczna, choć w to nie wierzyłam (nic mi nie pomagało). Ze skutków ubocznych dopadły mnie sucha skóra (wiadomo), głównie usta. Dodatkowo w pierwszych tygodniach leczenia złapał mnie dotkliwy ból... kości ogonowej :O nie mogłam się przewrócić z boku na bok w nocy- tak bolało strasznie. Byłam nawet u kilku lekarzy, ale ponieważ przyczyny nie znaleźli, a ból nagle magicznie ustąpił, więc myślę, że to właśnie skutek leku. tak czy siak, mam dziś buzię wolną od trądziku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam o przypadkach bólów kręgosłupa w trakcie leczenia izotretynoiną, ale nie spodziewałam się, że ból mógłby dotyczyć kości ogonowej :O Całe szczęście, że dolegliwości minęły.

      Wnioskuję więc, że leczenie było skuteczne i problem zniknął na zawsze. Super, cieszę się, mam nadzieję, że i w moim przypadku wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie będzie potrzebne powtarzanie kuracji. :D

      Usuń
  2. Tak, problem zniknął... póki co. Lepiej nie zapeszać :P

    OdpowiedzUsuń

Szukaj