środa, 6 stycznia 2016

Oszalałam, zdziecinniałam... - kolorowanki antystresowe dla dorosłych ("Japońskie inspiracje" + "Inwazja bazgrołów")


Pamiętam, że gdy miałam 10 albo 11 lat, z lekkim zawstydzeniem i zażenowaniem poprosiłam - w ramach świątecznego prezentu - o książkę z kolorowankami. Już wtedy wydawało mi się, że jest to zajęcie dla bardzo małych dzieci, zbyt infantylne nawet dla dziesięciolatki (:D), i że powolutku powinnam godzić się z myślą, że nadszedł czas na inne formy spędzania wolnego czasu i ostateczne pożegnanie z kolorowaniem.


Po pokolorowaniu większości obrazków ze wspomnianej książki zdarzało mi się jeszcze od czasu do czasu tworzyć swoje własne rysunki, a później zaczęłam zajmować się w wolnym czasie innymi rozrywkami. Naturalna kolej rzeczy: zaczęłam czytać książki, oglądać filmy, słuchać muzyki, a o kolorowaniu zapomniałam i nie wiadomo kiedy rozstałam się bez żalu z kredkami, flamastrami i gotowymi do wypełnienia kolorami szablonami.

Nie zmienia to jednak faktu, że z zainteresowaniem zaczęłam przyglądać się modzie na kolorowanie, która od pewnego czasu zapanowała wśród dorosłych.

Nieraz przeszło mi przez myśl, żeby spróbować. Od zakupienia swojego własnego egzemplarza książki z kolorowankami powstrzymywały mnie jedynie relatywnie wysokie ceny (25, 35 złotych? za te kilka obrazków?). Kiedy już zapomniałam o tych planach, trafiłam na dość atrakcyjną ofertę promocyjną, która najbardziej atrakcyjna byłaby wtedy, gdyby udało mi się wybrać dwa zbiory kolorowanek. Zanim jednak opowiem o podjętej przeze mnie wówczas decyzji, zacznę od kilku faktów i spostrzeżeń.

Czym charakteryzują się kolorowanki dla dorosłych?

Kolorowanki dedykowane w szczególności osobom dorosłym wyróżnia przede wszystkim bogactwo szczegółów. Obecność wielu drobnych, misternych detali do pokolorowania sprawia, że są one zdecydowanie trudniejsze i bardziej skomplikowane niż te, które kolorują dzieci... co jest niewątpliwie ich zaletą ;) Dzięki temu można spędzić kilka bardzo przyjemnych godzin nad jedną kolorowanką - a to oznacza, że książki liczące przeciętnie ok. 100 stron, zwłaszcza te drukowane dwustronnie, mogą wystarczyć na bardzo długo.

Co możemy znaleźć w księgarniach?


Dorośli odwiedzający księgarnie w poszukiwaniu kolorowanek mogą liczyć na bardzo szeroki wybór. Dominują przeróżne fantazyjne wzory, ornamenty, arabeski, esy-floresy, mandale. motywy roślinne i kwiatowe, a także zwierzęta (ryby, ptaki, motyle czy koty). Oprócz tego można spotkać dzieła sztuki do pokolorowania, tatuaże, modowe stylizacje, a nawet kolorowanki z "Gry o tron", "Harry'ego Pottera" oraz wiele, wiele innych.

Kolorowanki dla dorosłych - chwyt marketingowy czy skuteczny sposób na stres?

Najbardziej zastanawiająca była dla mnie obecność przymiotnika "antystresowy" w niemal każdym tytule lub innych słów i wyrażeń sugerujących, że kolorowanie może wyciszać, relaksować po ciężkim dniu, uspokajać skołatane nerwy czy nawet pomagać zwalczać bezsenność i umożliwiać spokojne zasypianie... Muszę przyznać, że pomysł przypisania kolorowankom właściwości antystresowych jest absolutnie genialny. W dzisiejszych czasach ludzie żyją w ciągłym napięciu, pośpiechu, zmęczeniu, więc zaproponowanie im remedium na ich problemy wydaje się być znakomitym, trafionym posunięciem marketingowym. Okazuje się jednak, że w przekonaniu o pozytywnym działaniu kolorowanek i ich mocy redukowania stresu jest przynajmniej ziarno prawdy. Udało mi się dotrzeć tylko do jednego badania naukowego, w którym wykorzystano mandale ("Can coloring mandalas reduce anxietyNancy A. Curry i Tima Kassera z 2005 roku).  Spośród wszystkich wniosków płynących z tego eksperymentu chyba najistotniejszy jest ten, który mówi o tym, że co prawda nie ma zbyt wielkiej różnicy pomiędzy kolorowaniem mandali lub innego wzoru (tzn. inne geometryczne wzory redukują niepokój prawie tak samo, jak mandale), jednakże kolorowanie ogólnie wykazuje zdolność niwelowania lęku wśród badanych, w porównaniu do tworzenia swoich własnych rysunków (związane jest to z tym, że badani pozostawieni z pustą kratką zastanawiali się i oczekiwali na dalsze instrukcje ze strony eksperymentatora, co nie ułatwiało osiągnięcia wewnętrznego spokoju). Czy kolorowanie rzeczywiście pomogło mi uporać się ze stresem? Moimi wrażeniami podzielę się nieco później, gdy już przedstawię pokrótce zbiory kolorowanek, które nabyłam.

Męska decyzja :)

Korzystając z wspomnianej promocji, wybrałam dwie książki. Postanowiłam, że wybiorę coś z klasyki, czyli wzory, ornamenty lub ewentualnie jakieś kwiatowe motywy. Pomyślałam sobie, że ciekawą zawartość może skrywać "Kolorowy trening antystresowy: Japońskie inspiracje" - spodziewałam się pięknych, egzotycznych, orientalnych, fantazyjnych ornamentów. Już miałam wrzucać do koszyka kolejny zbiór z wzorami do kolorowania, ale przez przypadek natrafiłam na książkę z intrygującą okładką pt. "Inwazja bazgrołów". Uznałam, że z takim oryginalnym zbiorem może być ciekawie.


1. "KOLOROWY TRENING ANTYSTRESOWY: JAPOŃSKIE INSPIRACJE".


Magnolie, wachlarze, origami, żurawie, tygrysy, ryby, lampiony, maneki-neko, gejsze, wielkie fale jak w Kanagawie i jeszcze wiele innych - to kryje się pod nazwą "japońskie inspiracje". Brzmi zachęcająco, prawda? 

Książka liczy 128 stron i co ważne, rysunki są wydrukowane dwustronnie, a więc mamy gwarantowaną wielogodzinną zabawę. 

Kartki są cieńsze niż w "Inwazji bazgrołów", ale mimo że korzystałam z stosunkowo twardych kredek i w celu uzyskania intensywnego koloru mocno dociskałam je do kartki, nie przebijały na drugą stronę. Niektórzy mogą również uznawać za zaletę perforację wzdłuż grzbietu, umożliwiającą wyrywanie kartek - ja jednak wolę mieć wszystko w jednej książce.

Rysunki do pokolorowania są naprawdę przepiękne, tak samo jak okładka. Większość z szablonów do wypełnienia kolorami zajmuje całą stronę, a wśród nich są zarówno bardzo proste i zarazem dające pola do popisu, jak i te trudniejsze, bardziej szczegółowe, wymagające dobrego oświetlenia i zdrowych oczu :) 

2. "INWAZJA BAZGROŁÓW" ("DOODLE INVASION")


Ten zbiór z pewnością spodoba się najmłodszym artystom, jak i takim wyrośniętym dzieciakom jak ja. Jeżeli chcielibyście poczuć, jak to jest pokolorować "tłustego dinozaura siedzącego w za małej filiżance i trzymającego w zębach koszyk z jajkami wielkanocnymi, któremu wyznaje miłość wspinający się po drabinie stwór", to te kolorowanki są dla Was.

Zgodnie z tym, co możemy wyczytać na okładce, "Inwazja bazgrołów" to blok rysunkowy, a co za tym idzie, możemy swobodnie wyrywać kartki, ale i wygodnie kolorować bez naruszania książki dzięki twardej kartonowej okładce z tyłu.

Jak już wspomniałam, "Inwazja bazgrołów" ma grubsze kartki od poprzedniego zbioru. Szablony jednakże mamy tylko na jednej stronie, a poza tym nie zajmują jej całej. Po uwzględnieniu liczby stron (dokładnie 104 strony) zyskujemy jakieś 50 kolorowanek. Rysunki są za to wyjątkowo urocze i zabawne, ale też wymagające precyzji i posiadania najlepiej dużej gamy kolorów, aby powoli ogarnąć ten wszechobecny na każdej stronie chaos.


Podsumowanie

Czy po kilku chwilach spędzonych z powyższymi kolorowankami poczułam spadek poziomu stresu? Szczerze mówiąc - nie wiem. Zwykle gdy się stresuję, kolorowanie nie jest pierwszą rzeczą, o której myślę, a ponadto w wielu stresujących sytuacjach nie mam możliwości wyciągnięcia któregoś z powyższych zbiorów. 

Nie ulega jednak wątpliwości, że kolorowanie to całkiem przyjemne zajęcie. Nie wiem, czy działa uspokajająco, ale na pewno pobudza wyobraźnię, wciąga i angażuje na długi czas, a także daje poczucie radości i spełnienia, takie jakie towarzyszy wykonaniu pewnego zadania lub stworzeniu jakiegoś dzieła. Być może to sprawia, że kolorowanie cieszy się taką popularnością.



1 komentarz:

Szukaj