czwartek, 17 września 2015

"Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy."


Kilka dni temu musiałam wybrać się do mojej dawnej szkoły. Tradycyjnie, aby do niej dotrzeć, pobiegłam rano na przystanek, wsiadłam do tego samego busa, którym zwykle w roku szkolnym podróżowałam, zajęłam ulubione miejsce najbliżej okna... I wtedy przypomniały mi się zawarte w tytule słowa:

 "Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy."

Zawsze ta sama trasa. Pięć razy w tygodniu. Dwa razy dziennie. Przez trzy lata, nie licząc wakacji i dni wolnych od zajęć w szkole. Zawsze te same domy, ten sam las, te same przystanki...

Ale ja zawsze musiałam, jeżeli było to możliwe, usiąść blisko okna i patrzeć z zachwytem na świat po drugiej stronie szyby. Lubiłam dowiadywać się, czym różni się wrześniowe słońce od tego styczniowego. Uwielbiałam patrzeć na ten sam krajobraz zarówno wtedy, gdy pola i dachy porywała gruba warstwa śnieżnego puchu, jak i wtedy, gdy na wiosenną, intensywną, żywą zieleń traw i drzew padały drobne krople odświeżającego deszczu. Tylko patrzeć - tyle wystarczało mi do szczęścia. Ale jeszcze lepiej było odizolować się od ludzi, rozmów i pomruku silnika za pomocą słuchawek i muzyki. Dzięki skojarzeniu ulubionej muzyki, obrazów za oknem i doznań emocjonalnych udało mi się zachować w pamięci kilka najpiękniejszych widoków, urywków, momentów. Nigdy nie zdarzyło się przeżyć rozczarowania, świat zawsze zachwycał mnie swoim pięknem.




Zimą zdarzało mi się jechać rano wcześniejszym busem, żeby zdążyć zanim wzejdzie słońce i zanim zgasną świąteczne lampki ozdabiające długą, parkową aleję. Bardzo podobało mi się, jak jasne, nieco sine światło padało na drzewa i drogę, całość prezentowała się... jakby to powiedzieć - magicznie?

Dawniej zdarzało mi się zaraz po przebudzeniu, przed wyjściem do szkoły, podchodzić do okna w pokoju, odsłaniać żaluzje i fotografować to, co widzę za oknem. Najbardziej zależało mi na uchwyceniu nieba i chmur. Chmury codziennie były inne - czasem pojawiały się te granatowe, ciężkie, burzowe, czasem te białe, puszyste, innym razem niebo sprawiało wrażenie, jakby niesforne dziecko przyozdobiło je paroma różowymi kreskami.

"Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy." Wydaje mi się, że zachwycanie się światem i dostrzeganie jego piękna na co dzień może być źródłem codziennej dawki szczęścia. Spacery, podróże czy też zwykłe siedzenie przy oknie z kubkiem gorącej herbaty to świetne okazje do tego, by patrzeć, podziwiać i cieszyć się daną chwilą. Specyficzne "patrzenie" to chyba jeden z tych  najwspanialszych uroków życia.

Ale nie wystarczy jedynie patrzeć. Trzeba też widzieć.


4 komentarze:

  1. Śliczny i bardzo prawdziwy wpis!

    OdpowiedzUsuń
  2. też tak czasem potrafię uchwycić chwilę i o dziwo też mi się tak zdarza jadąc autobusem gapiąc się np na wschód słońca

    OdpowiedzUsuń
  3. "Codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy." Świetny cytat. Patrząc na Świat w ten sposób mamy szansę zobaczyć coś, czego zwykle nie zauważamy.
    Pozdrawiam i pisz więcej!

    OdpowiedzUsuń

Szukaj