piątek, 5 czerwca 2015

"Muzyka Starszych Sióstr"


Postanowiłam udać się dziś w sentymentalną podróż i przypomnieć zespół, który cieszył się popularnością w naszym kraju jakieś 10 - 15 lat temu, zwłaszcza w gronie żeńskiej części słuchaczy. Tak mi się wydaje, że ostatnio został on nieco zapomniany, o czym świadczy fakt, że po niedawnym odejściu perkusisty wiele osób stwierdziło, że o owym zespole słyszy po raz pierwszy w życiu. Ale wystarczyło odrobinę przetrząsnąć zasoby internetu by odkryć, że ciągle istnieje spore grono fanów formacji, również w Polsce, a co więcej ma ono szansę się powiększyć w związku ze zbliżającymi się dwoma koncertami w naszym kraju.


HIM - Right Here in My Arms


She is smiling like heaven is down on earth
Sun is shining so bright on her

...

She'll be right here in my arms
 So in love
She'll be right here in these arms 
She can't let go


Na początek parę faktów - szczególnie dla tych, którym nazwa zespołu nadal nic nie mówi ;) HIM to zespół pochodzący z Finlandii. W 1997 roku ukazał się pierwszy album z bardzo udanym coverem "Wicked Game" Chrisa Isaaka... i kariera fińskiego zespołu zaczęła nabierać rozpędu. 

W 2000 roku pojawił się album "Razorblade Romance", z którego pochodzi powyższa piosenka, "Right Here in My Arms", a także wiele innych, ciepło przyjętych utworów - mam tu przede wszystkim na myśli "Join Me", który jest chyba najbardziej znanym utworem zespołu w naszym kraju (znam osoby, którym "Join Me" przypadło do gustu, ale nie mieli ochoty na zapoznanie się z resztą twórczości HIM). Szczerze mówiąc, do pewnego momentu mojego życia znałam tylko tę jedną jedyną piosenkę i... nie podobała mi się w ogóle :D

Ale zacznę może od początku. Jak już wspomniałam, w Polsce okres świetności HIM przypadał na początek XXI wieku. Miałam wtedy może jakieś 7-8 lat i chodziłam do podstawówki, a na muzyce znałam się wówczas tyle, ile teraz się znam na jednowymiarowych układach sterowania, cokolwiek to jest ;) W owym czasie zdarzało mi się odwiedzać moje szkolne koleżanki i przy okazji obserwować ukradkiem ich starsze rodzeństwo... I wierzcie mi lub nie, ale niemal każda starsza siostra w wieku gimnazjalnym lub licealnym była fanką HIM :D Daję słowo, że ogromny był szał na ten zespół i te trzy literki tworzące jego nazwę pojawiały się w prawie każdym pokoju należącym do ówczesnej nastolatki... Bardzo wtedy chciałam iść do gimnazjum lub liceum. Wydawało mi się, że to najwspanialszy okres w życiu człowieka. Kojarzył mi się z grupowymi wycieczkami pod namiot, górskimi wędrówkami, wolnością, dojrzałością przyprawioną odrobiną szaleństwa i dobrą muzyką właśnie... ale się rozczarowałam, gdy sama stałam się nastolatką. I właśnie "Right Here in My Arms" przypomina mi te dawne - ale nie tak bardzo znowu dawne - czasy i moje oderwane od rzeczywistości wyobrażenia na temat młodości.





Minęło jeszcze parę lat, zanim wykształcił się mój własny gust muzyczny i kolejne parę lat, zanim odkryłam zapomniany przeze mnie HIM. Stało się to przez przypadek. Pewnego dnia naszła mnie ochota na "Enjoy the Silence" Depeche Mode (nawiasem mówiąc, Depeche Mode to mój pierwszy ulubiony zespół, będę o nim na pewno pisać). I tak jakoś przypadkowo trafiłam na cover "Enjoy the Silence" z 1998 roku w wykonaniu HIM. Słaba jakość obrazu i dźwięku, ale sam cover... całkiem, całkiem. Nieco dziwny, ale niesamowicie intrygujący. Do tego stopnia, że tego samego dnia przesłuchałam "Wicked Game" i jeszcze parę innych utworów... i uświadomiłam sobie, że HIM to nie tylko mało przeze mnie lubiane "Join Me", HIM to... wspaniała, genialna, przyjemna i inspirująca muzyka...... i jednocześnie dość specyficzna. Być może nie każdy jest w stanie przekonać się do piosenek o miłości i śmierci, chociaż mogę się mylić. Duża popularność zespołu świadczy jednak o tym, że stworzony przez grupę styl przypadł do gustu wielu słuchaczom.




To, co wyróżnia ten zespół, to niesamowicie utalentowany wokalista. Pomijając już kwestię charyzmy czy aparycji, Ville Valo ma głos imponujący. Cztery oktawy podobno, ale ja się tam nie znam. Przyznaję, że "ville valo vocal range" to hasło często wpisywane przeze mnie na youtube. To, że chudy rockman z pomalowanymi oczami śpiewający "Join Me" i brodaty pan od "Summer Wine" to jedna i ta sama osoba, było dla mnie odkryciem co najmniej szokującym :D

Chyba tylko jedna drobna rzecz mi przeszkadza. Teledyski. Do "Join Me" powstały nawet trzy wersje, do "Join Me" - dwie. I cóż z tego, skoro żadna mi się nie podoba. W porównaniu do innych znanych mi zespołów to w przypadku HIM teledyski są najsłabszym elementem (jeśli weźmiemy pod uwagę to, że podziwianie urody wokalisty nie jest jedyną funkcją wideoklipów). 

Ale tak samo jak czekolada owinięta w gazetę nadal jest czekoladą, a intrygująca książka w nieatrakcyjnej okładce nadal skrywa zachwycającą historię, tak samo utwory zespołu HIM mimo niezbyt udanych (moim zdaniem) teledysków są zawsze świetne i ciągle z wielką chęcią się do nich wraca.




2 komentarze:

  1. Pierwszy raz HIM tak na serio zainteresowałam się, kiedy był wywiad z wokalistą w programie "4Music" (nie wiem czy to jeszcze emitują). Wcześniej coś tam słyszałam, ale nie zwracałam uwagi. Jednakże teraz uważam, że to świetny zespół i niech tak trzymają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wkrótce wezmą się za nagrywanie nowego materiału i media sobie o nich przypomną :D

      Usuń

Szukaj