poniedziałek, 24 listopada 2014

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta, nananananana...


Wczoraj wieczorem przechodziłam w zamyśleniu obok telewizora, zastanawiając się nad produktami termicznego rozkładu glicyny i wzorami stereochemicznymi kwasu mlekowego, kiedy nagle moim oczom ukazała się jedna z pierwszych swego rodzaju zapowiedzi świąt: słynna świąteczna reklama Coca-Coli.





Jeżeli więc po raz pierwszy w roku widzicie wspomnianą reklamę, to wiedzcie, że święta tuż-tuż ;)



***


Osobiście bardzo lubię święta. Z biegiem lat już nie wzbudzają u mnie niesamowitej ekstazy, ale muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie sytuacji, że miało by ich nie być. I każdego roku oczekuję na nie z lekkim podekscytowaniem.

Warto jednak zaznaczyć, że źródłem radości są dla mnie nie tylko święta same w sobie, ale również okres przedświąteczny, ten magiczny czas oczekiwania. I właśnie te wszystkie oznaki, które wskazują na to, że już niebawem będziemy cieszyć się bożonarodzeniowym świętowaniem.

Moje skojarzenia mogą wydawać się nieco dziwne, przynajmniej niektóre z nich.




Taką pierwszą, "najbardziej pierwszą" oznaką zbliżających się świąt jest... zapach powietrza. Święta to jest bowiem coś takiego, co ewidentnie "czuć w powietrzu". Takie świąteczno-zimowe powietrze jest bardzo specyficzne i trudne do opisania. Ale kiedy się je poczuje, to wtedy się wie, że to jest to. To takie połączenie pachnącego zimna i aromatycznej szarości. Dziś akurat wybrałam się na krótki wieczorny spacer, i chociaż próbowałam nabrać w płuca tyle powietrza, ile się da, to jednak w moim odczuciu jest ono jeszcze typowo listopadowe, późno-jesienne. Podejrzewam, że już niebawem będzie można poczuć święta w powietrzu, już zaraz, za chwilę...

Druga oznaka świąt i ogólnie okresu zimowego wiąże się z tą pierwszą. Wiadomo, robi się coraz chłodniej i każdy lubi ten moment, gdy przekracza próg domu i natychmiast robi mu się cieplej (a jak ktoś ma okulary, to w dodatku ma wtedy lekkie problemy z widocznością). Dlatego też z kominów bucha dym i pachnie, aż miło. Taki "dymny" zapach kojarzy mi się bardzo zimowo-świątecznie.

Jeżeli chodzi o zapachy, to należy wspomnieć jeszcze o jednym: zapach mandarynek i pomarańczy! Nigdy nie pachną tak upajająco, jak w okresie świątecznym. I w żadnym innym miesiącu nie smakują tak wybornie, jak właśnie w grudniu.



... A właśnie. Pomarańcze z goździkami, kojarzycie? Zwykle to mi przypada w udziale wbijanie goździków w pomarańcze, w efekcie powstają takie skromne, aczkolwiek przecudownie pachnące ozdoby. 

Radość ze świąt potęguje również "zimowa muzyka". Mam tu na myśli nie tylko świąteczne utwory, które jedynie w tym okresie w ciągu roku nie są irytujące, ale przede wszystkim tą najpiękniejszą zimową melodię, czyli śnieg, który chrzęści, trzaska, chrupie, skrzypi i trzeszczy pod stopami. Taka świąteczna symfonia, coś wspaniałego.

Tuż przed świętami można poczuć piękny zapach choinki. Nie wyobrażam sobie świąt bez żywego drzewka. Wiadomo, że osypujące się igły czasem doprowadzają do szału, ale cudowny zapach rekompensuje wszystkie niedogodności.

Do tego wigilijne potrawy, prezenty, rodzinna atmosfera i radość ze spędzanego wspólnie czasu... Boże Narodzenie to naprawdę piękny i magiczny czas. Zamierzam więc cieszyć się nim tak bardzo, jak się da.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj